Tetris Effect recenzja PC bannerRecenzje

Tetris Effect (PC) – recenzja

Zasady gry w Tetrisa są proste, mamy kilka wariacji kształtów złożonych z klocków i musimy je układać w taki sposób, aby utworzyć poziomą linię i nie dopuścić do zapełnienia całej planszy. A im mniej miejsca mamy, tym mniej czasu na reakcję. Developer, patrząc na to, pomyślał „Okej, podstawy mamy, teraz dodajmy do tego milion różnych efektów. O i zróbmy to na VR!” Tak też się stało i muszę powiedzieć, że rezultat jest oszałamiający.

Zacznijmy jednak od początku. Samo układanie klocków byłoby dla obecnego gracza nudne, więc dodano pewien element wyzwania. W każdej rundzie naszym zadaniem jest ułożenie 36 linii klocków, więc nie trwałoby to specjalnie długo. Dlatego też wraz z naszymi postępami, wzrasta szybkość opadania figur, co wywiera na nas presję i wymaga większego skupienia na grze. Początkowe etapy mają nas wprowadzić i powoli przyzwyczaić do rosnącego tempa rozgrywki i przygotować do radzenia sobie ze stresem i niwelowania błędów.

Do dyspozycji mamy kilka trybów rozgrywki. Od Maratonu, gdzie musimy zniszczyć określoną ilość linii klocków, przez wyzwania czasowe, tryb Nieskończoności (gramy do skuchy), a na relaksującej rozgrywce, w której gramy do znudzenia kończąc. W Tetris Effect dosłownie każdy znajdzie coś dla siebie, obojętnie czy jest kompletnym amatorem, czy mistrzem układania klocków. Głównym daniem jest jednak Journey Mode, czyli swoista kampania. Różni się ona od tego, co seria oferowała do tej pory. W jaki sposób? Przejście z jednego etapu do drugiego nie czyści nam planszy, zastaniemy ją w takim samym stanie, w jakim ją zostawiliśmy w poprzedniej rundzie. Jeśli jednak w którymś momencie polegniemy, to spokojnie, zaczynamy wtedy od pustej karty.

Mówiąc o Tetris Effect, trzeba wyjątkowo dużo poświęcić oprawie wizualnej gry. Każda mapa ma swoją tematykę i związany z tym wystrój planszy. Można by rzec, że zwiedzimy sporą część świata, a raczej wszechświata, ponieważ wachlarz scenerii jest ogromny. Możemy zacząć wycieczkę w klimatach chińskiego festiwalu, by następnie przejść do szybowania w przestworzach, wśród projektów autorstwa Da Vinciego. Później zanurkować w oceanie w towarzystwie delfinów, przemierzyć bezkresną pustynię z beduinami przy zachodzącym słońcu, a gdy już nastanie mrok, znajdujemy się na księżycu wraz z łazikiem badającym powierzchnię.

W tle usłyszymy różnego rodzaju utwory starające się wpisać jak najlepiej w klimat i to wychodzi bardzo dobrze. Szczególnie że muzykę po części sami tworzymy. Każda nasza czynność dodaje dźwięki do repertuaru, przez co każda kolejna rozgrywka jest pod tym względem wyjątkowa. Gatunkowy dobór utworów zapewnia sporą różnorodność, wykorzystując kulturę wielu zakątków naszej planety. Obojętnie czy to utwory wyjęty żywcem z hinduskiego baru, czy relaksujące pobrzdąkiwanie instrumentów wśród głuszy chińskich lasów. Ciężko określić gatunek niektórych utworów, nie da się jednak ukryć tego, jak bardzo potrafią one wpłynąć na postrzeganie obrazów podczas gry. Zdarzyło mi się niejednokrotnie, że przy jednej planszy spędziłem blisko godzinę dla samej muzyki.

Tak wygląda czysta rozgrywka w klasycznym wydaniu. Jednak w Tetris Effect dostępny jest także tryb wirtualnej rzeczywistości. I to z nim gra zyskuje zupełnie nowy wymiar. Całość została zrobiona tak dobrze, że czujemy się jakbyśmy byli wewnątrz gry, otoczeni efektami cząsteczkowymi. Gracz tak bardzo zanurza się w VR, że czasami nawet nie chce się grać, tylko obserwować spadające klocki. Nigdy nie miałem okazji pływać z delfinami (może też dlatego, że nie umiem pływać… umiem się za to topić), a tutaj całość była wyjątkowo realistyczna (oczywiście zachowując odpowiednie proporcje).

Mimo że tryb VR jest opcjonalny, został zrobiony bardzo dobrze. No, może poza dystansem rysowania tła. Po oddaleniu głowy o kilkanaście cm w tył niektóre obiekty tła znikają tak jakby za mgłą, jednak to nie jest wielki problem.

Sterowanie nie sprawia większych problemów. Deweloper oddał nam kilka opcji, możemy grać samą myszką (co jest dla mnie niezbyt wygodne), na klawiaturze, która była wygodna na krótszą chwilę, a także przy użyciu pada. Ta ostatnia jest najwygodniejsza. Usiadłem na krześle w odpowiedniej dla mnie odległości, nogi położyłem na krześle, pad w dłonie i mogłem oddać się rozgrywce przez kilka godzin bez przerwy. Niestety, Tetris Effect nie obsługuje natywnie kontrolera z PlayStation 4, więc musiałem eksperymentować z zewnętrznymi programami. Podobnie wygląda to z włączeniem samego trybu VR. Gra jest ekskluzywna dla sklepu Epic Games, jednak aby zagrać w trybie VR, musimy uruchomić Steam i włączyć w nim tryb „Steam VR”, dopiero wtedy EGS pozwoli nam uruchomić grę w tej opcji.

Tetris Effect samo w sobie jest grą świetną, a zyskuje jeszcze więcej, gdy odpalimy ją w wirtualnej rzeczywistości. Niezależnie od trybu, ciężko oderwać wzrok od tego, co zaserwował nam deweloper. Z tytułem możemy się relaksować, by po chwili rzucić samemu sobie wyzwanie. Jeśli więc nie mieliście okazji zagrać na PS4, to czym prędzej nadróbcie na PC.

Recenzowano na sprzęcie:

  • Ryzen 7 2700X
  • 16GB RAM DDR4 3200MHz
  • Radeon RX480 8GB
  • HTC Vive

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s