Resistance 3 ChimeraGry

Resistance 3 (PS3) – godne pożegnanie z Chimerami

14 listopada 2006 roku na premierę PlayStation 3 studio Insomniac Games (seria Spyro, Ratchet & Clank, czy ostatni Spiderman) przygotowało dla Sony pierwszą odsłonę cyklu Resistance. Niektórzy zapewne pamiętają, że był to ciężki okres dla ojców PlayStation i firma wyprzedzona przez konkurencję o rok musiała się mocno wykazać. Nie chodziło tylko o przewagę technologiczną nad słabszą konsolą (co się nie udało), ale i pokazanie, że Sony wkroczyło na poważnie w erę sieciowej rewolucji. Resistance powołało do życia całkiem bogate uniwersum osadzone w alternatywnej rzeczywistości, gdzie zamiast wybuchu drugiej wojny światowej dochodzi do inwazji Chimer i epidemii śmiercionośnego wirusa. Tym samym powstał drugi (obok serii Killzone) ikoniczny cykl FPS-ów na wyłączność PlayStation 3. Resistance było jedną z pierwszych produkcji na ówczesnego next-gena Sony oferującą poważną, przemyślaną i kompetytywną rozgrywkę sieciową. Sukces został przekuty w dwie pełnoprawne kontynuacje oraz dwa przenośne spin-offy, po których seria została zepchnięta w odmęty cyfrowego limbo.

18891R3_03_cinematic_Capelli_Malikov

Nie będę przytaczał historii całej serii. Dzisiaj skupimy się głównie na Resistance 3, do którego wróciłem po niespełna 8. latach. Mogę więc wypowiedzieć się na temat tego, jak tytuł zniósł próbę czasu, co robił „dobrze”, a co robił „źle” i jak wypadł na tle poprzedników. Trzecia odsłona pojawiła się na rynku 6 września 2011 roku i znów podzieliła fanów. Tym razem twórcy zmienili trochę priorytety i postawili większy nacisk na kampanię dla jednego gracza. W końcu panowała moda na liniowe i efekciarsko oskryptowane strzelanki różnej maści.

Akcja kontynuowała wydarzenia z Resistance 2. 90% ludności planety została zabita. Joseph Capelli ukrócił cierpienia Nathana Hale’a, którego indywidualność została zniszczona przez wirus Chimery. Jego ofiara nie poszła jednak na marne, a poświęcenie pozwoliło wyodrębnić z jego krwi specjalne antyciała i stworzyć szczepionkę na trawiącą ludzkość zarazę. Za wcześnie jednak na przedwczesny optymizm. Rasa Chimery nie została doszczętnie pokonana, a jej przedstawiciele postanowili przejść na kolejny etap inwazji. Zaczęło się terraformowanie ziemi i radykalne ochłodzenie klimatu. Centrum anomalii okazuje się wyrwa w strukturze czasoprzestrzeni, za której pomocą chimery nie tylko postanowiły przystosować pod siebie ziemię, ale i wykorzystać ją jako tunel do przywołania czystych przedstawicieli swojej rasy. Otoczony złą sławą Joseph zostaje zmuszony do wzięcia spraw w swoje ręce i bierze udział w wyprawie do Nowego Jorku, aby ostatecznie rozwiązać kwestię wrogiego gatunku. Nie kierują nim bynajmniej szlachetne pobudki. Capelli to człowiek, który pragnie po prostu zapewnić przetrwanie rodzinie, więc sprawa ma dla niego silnie osobisty charakter.

W Resistance 3 silnie widać naleciałości mody, która wówczas panowała w grach wideo. Dostaliśmy liniową, prowadzącą gracza za rączkę kampanię pełną efektownych skryptów. Czego tu nie ma! Starcie z samym Szatanem — zmutowaną chimerą zamieszkującą serce labiryntu kopalń. Ucieczka rozpadającym pociągiem, przemierzanie cuchnących ścieków, skradankowe etapy w obskurnym więzieniu, czy walka z ogromną chimerą w centrum ruin miasta. Kampania jest dynamiczna i intensywna. Najbardziej podobała mi się różnorodność miejscówek. Klimatu serii nie da się odmówić i przemierzanie zrujnowanej ameryki lat 50. ubiegłego wieku stanowiło w Resistance 3 naprawdę niesamowite przeżycie. Mnie wyjątkowo do gustu przypadł etap na początku St. Louis, gdzie pokonywaliśmy zalane miasteczko na pokładzie niewielkiej łódki. Melancholijna atmosfera tej lokacji urzeka i w połączeniu z szaro-burą stylistyką powoduje bardzo miłe skojarzenia z Half Life 2. Zwłaszcza gdy odpieramy ataki naskakujących na nas pająków. Pod względem ogólnego projektu miejscówek trzecia odsłona serii to szczytowe osiągnięcie marki i zdecydowanie bryluje na tle poprzedników.

Czym byłoby Resistance bez fikuśnych pukawek? Twórcy znów popisali się kreatywnością, przygotowując śmiercionośny arsenał broni, gdzie każda posiada dwa tryby ognia. Tak więc zwykły rewolwer potrafi także zdetonować naboje niczym granatnik, a strzelający przez ściany Auger pozwala rozłożyć tarczę. Nowością jest trująca broń mutująca przeciwników na naszych oczach. Pomimo upływu lat w dalszym ciągu strzela się fantastycznie, a lawirowanie pomiędzy trybami strzału to świetna zabawa sama w sobie. Nie ma to jak posłać soczystego headshota paskudnej Chimerze, a następnie posłać w grupę przeciwników ognisty pocisk rozbryzgujący napalm na wszystkich wokół. Gra jest brutalna, a przy tym szalenie satysfakcjonująca. Zwłaszcza na najtrudniejszych poziomach trudności.

Resistance 3 robi także wrażenie pod względem wykorzystania technologii. Twórcy wycisnęli z PS3 wszystkie soki, przygotowując opcję grania w stereoskopowym trójwymiarze, czy pełne wsparcie dla kontrolerów PS Move. Swego czasu był to zresztą świetny pokaz technologiczny, udowadniający, że kontrolery ruchowe idealnie współgrają z FPS-ami. Bardzo sobie chwalę ten schemat sterowania i moje pierwsze przejście zaliczyłem właśnie z Movem w ręku. Otrzymaliśmy też tryb co-op na podzielonym ekranie (oraz przez sieć), choć muszę przyznać, że autorzy musieli iść na mocne kompromisy wizualne. Grając na split-screenie musicie się liczyć ze zmniejszonym polem wyświetlania grafiki, maksymalnie zjechaną rozdzielczością w dół i ograniczonym polem rysowania elementów otoczenia. Możecie jednak rozegrać całą kampanię ze znajomym siedzącym obok na kanapie i choć brakuje tutaj jakiś wyjątkowych mechanik dla dwóch graczy, to w dalszym ciągu kooperacja dostarcza mnóstwo frajdy. Szkoda, że obecnie takie rozwiązania to jeszcze większa rzadkość.

Dobra, ale Resistance stało głównie trybem multi. Odwrócenie priorytetów nie bez powodu podzieliło społeczność fanów i trzeba przyznać, ze Insomniac Games nie podołało zadaniu. Pożegnajcie specjalne warianty rozgrywki sieciowej kooperacji z Resistance 2. Zapomnijcie o tak przemyślanej rywalizacji, jak w pierwszej odsłonie. Trójka pod tym względem została fundamentalnie spierniczona. Dedykowane serwery? Na co to komu?! Twórcy zrezygnowali z tego rozwiązania, więc zabawa często dręczona była przez lagi. Mało tego — bronie nie zostały odpowiednio zbalansowane. To, co do tej pory odgrywało rolę świetnych narzędzi sytuacyjnych, stało się albo bezużyteczne, albo totalnie przegięte. Gra była po prostu zepsuta i nie podjęto żadnych kroków, by ją ratować. Sieciowa zabawa nie trwała zresztą długo. 8 kwietnia 2014 roku Sony wyciągnęło wtyczkę i cała trylogia Resistance utraciła możliwość rozgrywki sieciowej. Gracze cieszyli się wieloosobową rozgrywką w Resistance 3 przez nieco ponad dwa lata i siedem miesięcy.

18306R3_MP_FortLamy_Action_Mutator_720p

Jakie to Resistance 3 ostatecznie jest? Jestem graczem singlowym, więc z całej serii to właśnie trójka podobała mi się najbardziej za sprawą postawienia mocniejszego nacisku na wciągającą kampanię. Samo zwieńczenie trylogii jest dobre, osadzone w świetnym uniwersum, którego potencjału nigdy nie wykorzystano. Trochę jak nieoszlifowany diament — nie trzeba było wiele, aby uczynić z tego naprawdę cenny klejnot. Kampania dzielnie się obroniła i nawet dzisiaj dostarcza sporo frajdy, ciesząc oko nie najgorszą oprawą graficzną. Niestety, Sony i Insomniac Games przespali potencjał tkwiący w sieciowych aspektach cyklu. Gracze nie bez powodu odpłynęli od produkcji, a wyniki finansowe sprawiły, że nie opłacało się rozwijać marki. Seria jest obecnie zamrożona i nic nie wskazuje na to, aby wyciągnięto ją z szafy. Choć kto wie, żyjemy w czasach niespodziewanych powrotów, więc być może któregoś dnia ktoś przypomni sobie o chimerach i pozwoli nam znowu do nich postrzelać.

2 odpowiedzi »

  1. Jak seria Resistance była u szczytu swojej popularności to byłem wybitnie nie eFPeeSowy. Każda gra z widokiem z pierwszej osoby była u mnie skreślona (zmieniło się to za sprawą… Skyrima :v ). Chciałbym żeby Sony zrobiło jakiś kozacki remake. Wydaje mi się, że te kilkanaście lat i premiera nowej konsoli to byłby idealny moment na zrobienie takowego. Bluepoint do dzieła! ;)

    • Ja miałam tak samo, a powiem Ci, że granie w tą grę po latach teraz jest naprawdę w porządku. Też bym chciała żeby ruszyli serie, ale mozesz spokojnie ograć grę (na pewno tą część) już teraz :) gorzej, że coop online jest już dawno wyłączony.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s