The Hong Kong MassacreRecenzje

The Hong Kong Massacre — wielka draka w chińskiej dzielnicy

Obskurne ulice Hongkongu przesiąknięte deszczem rozpraszającym światło neonów zaczynają spływać krwią. Będąc bezlitosnym policjantem, wkraczacie na ścieżkę vendetty, mszcząc się na członkach triady za zabójstwo partnera. Po trupach do celu stopniowo osiągacie wyznaczony cel, doprowadzając przy okazji do tytułowej masakry. Przygotujcie naboje i stalowe nerwy, bo w ogromnej ilości będziecie potrzebować obu tych rzeczy.

The Hong Kong Massacre_20190122000839

W tym miesiącu swoje 7. urodziny obchodzić będzie Hotline Miami, czyli jedna z moich ulubionych gier niezależnych. Premiera tego tytułu była dla mnie ważnym wydarzeniem, bo byłem pewny, że już nigdy żadna gra z podobnego gatunku nie zrobi na mnie aż takiego wrażenia. Utwierdziłem się w tym, ogrywając Hotline Miami 2 z 2015 roku — sequel udany, dobry i równie angażujący, ale jednocześnie niewzbudzający aż takiej euforii, jak poprzednik. Na szczęście teraz zostałem wyprowadzony z błędu.

Trzon Hotline Miami doczekał się kilku naśladowców — żaden nie oferował takiej ścieżki dźwiękowej, równie urzekającej w swej prostocie (brzydocie?) stylistyki graficznej, ani przemyślanej rozgrywki. Sądziłem, że tak już zostanie, aż ujrzałem zwiastun The Hong Kong Massacre, które z miejsca zainteresowało mnie stylem przywodzącym na myśl filmową twórczość Johna Woo. Pomysł kupił mnie z miejsca, a jako fan podobnej rozgrywki nie mogłem po prostu przejść obojętnie obok tego tytułu.

The Hong Kong Massacre nie stara się wymyślić koła na nowo. Dostajemy grę mocno inspirowaną wspomnianym Hotline Miami. Trafiamy do kolejnych lokacji, gdzie jedynym celem jest zabicie każdego, kto jeszcze się rusza, a wszystko utrzymane w perspektywie izometrycznej przy wywindowanym do granic poziomie trudności. W tle nieustannie przygrywa klimatyczna muzyka elektroniczna z silnie podbitym bassem, a my oddajemy się bezpardonowej rzezi, ścieląc drogę do celu licznymi trupami.

The Hong Kong Massacre nie jest prostą kopią stworzoną po linii najmniejszego oporu. Tytuł zmienia kilka kluczowych kwestii i potrafi zachwycić mrocznym stylem neonoir, czy świetnym klimatem triady. Jedna kula = natychmiastowy zgon. Działa to oczywiście obustronnie. Nasz bohater nie jest jednak chłopakiem z pierwszej łapanki i niczym Max Payne potrafi spowolnić czas oraz wykonywać iście karkołomne akrobacje. Omijamy kule, robiąc efekciarskie przewroty i gimnastykując się niczym Neo w Matriksie. Jeśli sądzicie, że wspomniane wyżej mechaniki sprawiają, że jesteście niepowstrzymani to… mylicie się i to grubo.

The Hong Kong Massacre_20190123205241.jpg

The Hong Kong Massacre jest trudne, miejscami bardzo trudne. Szarża na pałę szybko zostanie wybita z Waszej głowy. Umierać będziecie często i gęsto. Przelejecie hektolitry posoki, ale wrogowie nie pozostaną dłużni i wielokrotnie zrobią z Was istne sito. Część misji zaliczycie dosłownie poniżej jednej minuty, z innymi przyjdzie Wam się męczyć blisko godzinę. Wymiany ognia połączone z wykonywaniem efektownych przewrotów są potwornie intensywne i satysfakcjonujące, więc powtarzanie etapu po śmierci nie męczy… chyba że przez nierozwagę liczba prób zaczyna powoli sięgać kilkudziesięciu.

Całe The Hong Kong Massacre to w zasadzie gra nastawiona na powtarzanie etapów i wykręcanie coraz to lepszych wyników. Liczy się tutaj przede wszystkim nadludzki refleks i celność. Znajomość rozkładu przeciwników w miejscówce również jest kluczowa, jeśli chcecie zaliczyć wszystkie wyzwania. Tytuł sam w sobie jest krótki, ale chcąc go ukończyć, będziecie potrzebować do tego kilku godzin intensywnej rozwałki. Trzeba jednak zaznaczyć, że w zasadzie po kilku pierwszych etapach widzieliście już wszystko, więc znużenie siłą rzeczy w końcu się pojawia — dlatego też warto sobie dawkować przygodę i rozkładać ją na krótsze sesje.

Boli nieco niewielka ilość broni. Możemy je rozwijać, odblokowując kolejne atrybuty, ale w gruncie rzeczy ilość sposobów mordowania przeciwników jest znikoma. Pogłębia to prędkość odczuwania znużenia i nie daje za bardzo pola do popisu w kwestii eksperymentowania. Jeśli ktoś oczekuje pod tym względem różnorodności, to się po prostu zawiedzie.

Mroczna, stylizowana i szczegółowa oprawa graficzna cieszy oko, aczkolwiek przy większych rozróbach rzutuje negatywnie na przejrzystość. Wszechobecne iskry, efekty i rozpadające się elementy otoczenia niejednokrotnie zasłonią wam pociski wrogów, doprowadzając do śmierci. Odniosłem przez to wrażenie, że miejscami zabawa jest niesprawiedliwa — trafiały mnie pociski, które nie powinny, a innym razem było z kolei odwrotnie i unikałem śmierci, choć powinienem zginąć.

The Hong Kong Massacre_20190122213920

Dla mnie najważniejszy jest fakt, że dostałem praktycznie wszystko, czego spodziewałem się po zwiastunach. Szalenie satysfakcjonujące strzelaniny w samym sercu triady. Krwawą i intensywną akcję z widowiskowymi akrobacjami, których obecność w ciekawy sposób urozmaica prowadzenie wymian ognia. The Hong Kong Massacre to bardzo dobra produkcja dla fanów podobnie trudnych gier. Co prawda szybko odkrywa przed nami karty i popada w schemat, ale taka już natura gatunku i raczej ciężko coś z tym zrobić.

1 odpowiedź »

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s