Travis Strikes Again: No More Heroes Complete Edition Recenzja PS4Recenzje

Travis Strikes Again: No More Heroes Complete Edition (PS4) – recenzja gry

Travis Touchdown – niegdyś najlepszy zabójca na świecie, dziś 37 latek spędzający większość czasu grając na konsoli w swej przyczepie. Sielanka zostaje przerwana, gdy żądny zemsty ojciec jednej z ofiar Travisa — Badman, napada na głównego bohatera. Podczas pojedynku obu panów ”Kula śmierci”, w której posiadaniu jest Badman, oddziałuje z prototypową konsolą Travisa — Death Drive MK-II, przez co zostają oni przeniesieni do wirtualnego świata. Tam bohaterowie dowiadują się o tym, że zebranie sześciu ”Kul śmierci” może spełnić każde życzenie. Badman wierząc w te zabobony, namawia Travisa do pomocy w odnalezieniu wszystkich kul, dzięki czemu będą mogli ożywić jego córkę. Tak zaczyna się ta szalona przygoda, a wydarzenia w realnym świecie ciągle mieszają się z wirtualnymi. Pod względem fabularnym gra jest totalnie zakręcona – Suda51 jest ciągle w świetnej formie!

Travis Strikes Again: No More Heroes Complete Edition recenzja #1

Travis Strikes Again to zmiana formuły znanej fanom poprzednich części. Tym razem zamiast slashera z widokiem z trzeciej osoby dostajemy grę z kamerą zawieszoną nad naszą postacią. Znaczącej zmianie uległ także system walki. Do dyspozycji mamy atak lekki, mocny, specjalny, a także unik. Brzmi banalnie? I tu właśnie pojawia się główny problem tego tytułu. Większość czasu spędzamy na pokonywaniu dużej ilości przeciwników, co po pewnym czasie zaczyna okropnie nużyć. Gra oprócz ciągnących się w nieskończoność walk ma także do zaoferowania kilka innych rozwiązań i sporadycznie zaskakuje, dodając różne minigierki. W jednym momencie bierzemy udział w wyścigu cybernetycznych motocykli, by w następnym świecie przemierzać lokacje niczym w platformówce 2D. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że te elementy trwają tylko kilka minut, po czym wracamy do mozolnego obijania mięsa armatniego. Ewidentnie czuć brak balansu pomiędzy poszczególnymi sekcjami. Pomimo tego, że jestem fanem gier studia Grashopper Manufacture, nie mogłem przymknąć oka na to, jak monotonna jest ta rozgrywka (szczególnie przy końcu gry). Z utęsknieniem wyczekiwałem kolejnych przerywników filmowych, czy też dialogów postaci, które jak zawsze u Sudy napisane są świetnie. Odnoszę wrażenie, że twórcy przydługimi walkami sztucznie próbowali wydłużyć czas gry, co moim zdaniem nie wyszło na dobre. Myślę, że zmniejszenie ilości pojedynków pomogłoby zbalansować rozgrywkę.

Na szczególną uwagę zasługują pojedynki z bossami, z którymi walczymy na końcu każdego z 7 światów. Żadne starcie nie jest takie samo, dzięki czemu jest to powiew świeżości po monotonii rozgrywki, jaką serwuje nam gra. Niby wszystko pięknie, ale tutaj też pojawia się kolejny problem. Kamera podczas starć z bossami zawieszona jest zbyt blisko naszej postaci, przez co często nie widzimy, co robi nasz przeciwnik. Nie jest to zbyt dużym problemem na najniższych poziomach trudności, gdzie odnosimy mniejsze obrażenia, ale na najwyższych poziomach trudności jest to dość problematyczne. Nie wiem, czy miało to na celu utrudnić grę, czy jest to tylko spowodowane nieudolnością twórców.

Fabularnie Travis Strikes Again to istna uczta dla fanów gier Sudy51. Gościnny występ zaliczają tutaj postacie z takich gier jak: Silver Case (obie części), Killer7, Killer is Dead, serii No More Heroes, czy też Shadows of the Damned. Jako fan twórczości Goichiego, byłem zachwycony, często uśmiechając się do ekranu i jak głupi w myślach wypowiadałem słowa – ”rozumiem to nawiązanie!”. I tutaj pojawia się kolejny zgrzyt. Jeśli nie graliście w żadne produkcje Sudy, to często będzie dochodziło do sytuacji, w której gra zarzuci was dużą ilością tekstu (rodem z gier typu Visual Novel), pokazując wam postacie, których nie znacie i które was totalnie nie obchodzą. Przez tego typu zabiegi ciężko polecić tę grę komuś innemu niż zatwardziałym fanom szalonego Japończyka. Twórca ewidentnie chciał trafić do fanów serii i dać im coś, co pomoże wytrwać w oczekiwaniu na pełnoprawną kontynuację serii — No More Heroes 3. Sam główny bohater w jednym z dialogów w grze wypowiada kwestie: ”Czy ty naprawdę martwisz się o wynik Metacritic? Jeśli cię to martwi to, powinnaś to rzucić w cholerę!”. Suda wiedział od początku, że gra nie będzie sukcesem, a mimo wszystko ją stworzył — bo mógł. Ot taki z niego nietuzinkowy osobnik.

Niepodważalnie najlepszym elementem tej produkcji (obok pokręconej fabuły) jest oprawa audiowizualna. Muzyka dodaje niesamowitego charakteru wydarzeniom przedstawionym na ekranie i nieprzerwanie zachwyca. Nie inaczej jest też w kwestii oprawy graficznej. Scenki przerywnikowe są niezwykle stylowe, przez co z niecierpliwością czeka się na to, co nowego przygotowali dla nas w tej kwestii twórcy. Grafika w trakcie rozgrywki wygląda schludnie i jestem w pełni zadowolony z tego, jak ten niskobudżetowy tytuł prezentuje się na PS4. Grając w pojedynkę, nie uświadczyłem też żadnych odczuwalnych spadków animacji. Do wyboru dostępny jest też tryb kanapowej kooperacji dla dwóch graczy, który może nieco urozmaicić rozgrywkę. Jak wiadomo, we dwoje zawsze raźniej.

Travis Strikes Again_ No More Heroes Complete Edition_20191013013435

Pomimo tego, że czas spędzony z Travis Strikes Again nie uważam za stracony, to ciężko mi polecić tę grę komukolwiek innemu niż zagorzałym fanom Sudy51. Monotonny system walki i duża ilość odniesień do poprzednich gier mogą sprawić, że nie dobrniecie do końca. Nie jest to także dobre miejsce startu z serią No More Heroes. Jeśli nie jesteście fanami serii lub gier Grasshopper Manufacture, to myślę, że jest na rynku sporo innych tytułów, na które warto wydać wasze ciężko zarobione pieniądze.

2 odpowiedzi »

    • Jako fan nie nazwałbym jej crapem. Ale ciężko nie odnieść wrażenia, że to nic więcej niż fan service. Szczerze to nic by się nie stało, gdyby od razu wydali NMH3. Oczywiście przy zachowaniu rewelacyjnego ostu z TSA, bo to wg. mnie najlepszy element gry.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s