Recenzje

A Hat in Time (PS4) – recenzja gry

Gry platformowe swe złote lata mają już dawno za sobą. Sukces gier niezależnych na PlayStation 4 sprawił lekkie ożywienie gatunku, choć ciągle ciężko znaleźć coś wysokiej jakości w morzu średniaków. Na A Hat in Time zwróciłem uwagę po przeczytaniu wielu pochlebnych opinii zachwyconych fanów. Czy jest ona naprawdę taka rewelacyjna? Moim zdaniem, nie do końca.

A Hat in Time_20191005194600

A Hat in Time to platformówka, w której wcielamy się w dziewczynkę o pseudonimie „dzieciak w kapeluszu”. Katastrofa statku kosmicznego bohaterki sprawia, że jej drogocenne klepsydry zostają rozrzucone po nieznanej krainie. Jak na rasowego platformera przystało, nasze zadanie będzie polegać na zebraniu każdej z nich.

Pierwsze wrażenie, jakie wywołała u mnie ta produkcja, nie było dobre. Szczególnie rzuca się w oczy oprawa graficzna. Główna bohaterka wygląda, jak wyciągnięta z bajki dla pięciolatków, a lokacje przypominają czasy PlayStation 2. Na tego typu oprawę będą w stanie przymknąć oko tylko fani staroszkolnych platfomerów lub najmłodsi gracze (do których skierowany jest ten tytuł). Jeśli oczekujecie tu imponującej oprawy, to będziecie zawiedzeni. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że lokacje są strasznie nierówne graficznie. Ładne lokacje serwowane są na przemian z marnymi graficznie poziomami.

Na pochwałę zasługuje konstrukcja lokacji. Wedle upodobań możecie iść prosto do celu lub zboczyć z kursu i zebrać znajdźki rozsiane po mapie. Twórcy garściami czerpali inspiracje z takich gier jak: Super Mario 64, Banjo – Kazooie czy Sly Cooper. Czujni fani z łatwością odnajdą tu wiele podobieństw.

Znalezione w lokacjach włóczki wełny posłużą do stworzenia nowych kapeluszy. Każdy z nich posiada unikatowe zdolności, niezbędną do odkrycia sekretów (niczym w metroidvaniach). Nie mogłeś skorzystać z tajnego przejścia? Wróć tam w odpowiednim kapeluszu, a stanie ono przed tobą otworem. Nie mogłeś zebrać znikających kryształów? Dogoń je, używając kapelusza przyśpieszającego twój bieg. Unikatowe zdolności można też zakupić u „dziwacznego sprzedawcy”, pojawiającego się w większości lokacji. Wraz z postępami w grze, będziecie w stanie użyć trzech różnych zdolności naraz. Magnes przyciągający kryształy, czy parasol pozwalający na bezpieczne lądowanie z dużych wysokości to jedne z wielu, które można kupić. Nie są one niezbędne do ukończenia gry, ułatwiają jedynie rozgrywkę i możecie je całkiem zignorować.

A Hat in Time_20191006201843.jpg

Nowe lokacje wprowadzają unikatowe mechaniki, przez co ciężko się tutaj nudzić. Na szczególną pochwałę zasługuję etap, w którym odgrywamy rolę detektywa w filmie kryminalnym reżyserowanym przez sowy. Skradamy się, unikając kruków pilnujących dowodów, aby na końcu, po zebraniu odpowiedniej ilości poszlak oskarżyć jednego z podejrzanych. Tego typu elementów, zmieniających styl i tempo rozgrywki jest sporo. Niestety, niektóre poziomy są zwykłą zapchajdziurą i znacząco odstają jakościowo od reszty. Dobrym przykładem jest poziom z paradą, w którym głównym celem jest przeżycie określonej ilości czasu, wciskając przy tym kilka przycisków. Poziom ten w żaden sposób nie imponuje i na tle wspomnianego wcześniej śledztwa wypada wyjątkowo słabo.

Słaba kamera potrafi zepsuć nawet najlepiej wykonane elementy platformowe. Tak jest i tu. Twórcy ewidentnie nie umieli okiełznać szalejącej kamery, która często „żyje własnym życiem’’ i zasłania ważne wydarzenia na ekranie. Jest to wyjątkowo upierdliwe w grach platformowych, które często testują nasz refleks.

Sporo elementów w A Hat in Time prezentuje swoisty przerost formy nad treścią. Twórcy chcieli wiele osiągnąć, ale ostatecznie sporo rzeczy wykonali wyjątkowo średnio.

A Hat in Time_20191006214021.jpg

Nie zrozumcie mnie źle, pomimo budżetowych rozwiązań, gra potrafi sprawić sporo frajdy. Myślę jednak, że na tego typu mankamenty będą w stanie przymknąć oko tylko gracze wychowani na starych platformerach, gdzie tego typu błędy były normą.

A Hat in Time nie wskoczy na listę moich ulubionych platformerów wszech czasów. Nie będzie także wspominane przeze mnie jako wyjątkowo wybitny tytuł. Jest to po prostu solidna produkcja, którą fani staroszkolnych platformówek powinni sprawdzić. Nie oczekujcie jednak niczego niesamowitego. Fani gry są niezwykle głośni w internecie i myślę, że ich zachwyty są przesadzone. Jeśli ograliście już nowe Mario, Ratcheta, Spyro i Crasha to A Hat in Time powinniście też sprawdzić. Jeśli nie graliście w te tytuły, to odsyłam do nich, gdyż prezentują one lepszej jakości produkt.

Plusy:

  • Ogólna solidność rozgrywki
  • Ciekawe zdolności
  • Pomysłowe mechaniki lokacji

Minusy:

  • Oprawa wizualna
  • Praca kamery

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s