Recenzje

Control (PS4) – recenzja gry

Pierwsza odsłona serii Max Payne zajmuje czołowe miejsce w prywatnym zestawieniu najlepszych gier wszechczasów. Z tego też powodu nie mogłem przejść obojętnie obok najnowszej produkcji studia Remedy – Control.

Control_20191117221831

Ekipa z Finlandii od wielu lat, tworzyła gry tylko na konsolę Xbox i PC, a Control jest ich pierwszą produkcją na PS4. Nie obyło się bez lekkich problemów, choć jest zdecydowanie lepiej niż w ich poprzedniej produkcji – Quantum Break.

Bohaterka posiadająca nadprzyrodzone moce, spora zniszczalność otoczenia, a wszystko to w pokręconej otoczce sci-fi. Control garściami czerpie pomysły z wcześniejszej produkcji Remedy, porzucając przy okazji idiotyczny pomysł wplatania serialu live-action w grę, pogłębiając jednocześnie paranormalne aspekty. Jeśli lubicie dziwne gry, w których co chwilę dzieją się szalone rzeczy, to Control będzie produkcją właśnie dla was!

Główna bohaterka gry – Jessie – trafia do „Najstarszego domu’, ściśle tajnego budynku, w którym prowadzone są paranormalne eksperymenty. Dziwny zbieg okoliczności sprawia, że zostaje ona nowym dyrektorem tego obiektu i jej zadaniem będzie posprzątanie bałaganu pozostawionego przez poprzedniego dyrektora. Jeśli ten opis wydaje się wam szalony, to poczekajcie, aż zobaczycie, jak dalej potoczy się ta historia. „Ostra jazda bez trzymanki” bardzo dobrze opisuje to, co czeka na was w Control.

Twórca fabuły – Sam Lake, znany jest z tego, że tworzy świetne postacie i unikatowe opowieści. Tym razem jednak nie wszystko wyszło mu tak dobrze, jakbym tego oczekiwał. Sporo bohaterów opowieści to nijakie, nieposiadające żadnej charyzmy postacie. Całość ratuje główna bohaterka, sprzątacz Ahti i były dyrektor „Najstarszego domu”. Reszta ekipy była tak słaba, że pomimo ukończenia gry kilka dni temu, mało co ich pamiętam. Nie oczekujcie wysokiej jakości fabuły, czy wielu świetnie napisanych postaci. Control to gra, której główną siłą napędową jest solidna rozgrywka.

Control_20191117221805

Swoboda poruszania się, w połączeniu z paranormalnymi umiejętnościami, jakimi dysponuje nasza bohaterka, sprawiają, że w Control gra się bardzo przyjemnie. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to jedna z najbardziej przyjemnych produkcji, w jakie grałem tego roku.

Główna bohaterka wraz z postępami w grze zdobywa nowe moce, pozwalające jej eksplorować wcześniej niedostępne miejsca. Gra, jak przystało na porządną metroidvanię, naszpikowana jest ukrytymi miejscami, sekretami i znajdźkami czekającymi na odkrycie. Jeśli więc ten gatunek jest bliski waszemu sercu, to Control sprawi wam sporo frajdy. A co do samych lokacji, to Najstarszy dom mimo swojej klaustrofobicznej konstrukcji stworzony został tak, by oferować różnorodnie wizualne lokacje, przez co nie czujemy nawet przez chwilę znużenia i monotonii.

Remedy postanowiło zaskoczyć w kwestii broni palnej. Dostajemy do rąk własnych tylko jedną sztukę przez całą grę. Gdzie tkwi haczyk? Otóż nasza pukawka potrafi transformować się i zmieniać kształty, oddając nam do dyspozycji nowe sposoby likwidowania zagrożeń. Podstawowa forma przypomina zwykły pistolet podręczny, a za zdobytą w grze walutę możemy ją dowolnie przerobić. Szybkostrzelny karabinek, strzelba czy granatnik, to tylko kilka przykładów z długiej listy dostępnych wariacji.

Jednakże mimo szerokiego arsenału broni palnej, to telekineza jest zdecydowanie najlepszą metodą walki z przeciwnikami. Korzystanie z mocy jest niezwykle intuicyjne. Chwytać możemy praktycznie wszystko, co nawinie nam się pod rękę. Nawet jeśli nie widzimy żadnego elementu leżącego luzem, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyrwać kawałek betonu ze ściany i cisnąć nim w przeciwnika! Czepiłbym się trochę tego, że gra podświetla każdy element, którym możemy rzucić, co trochę psuje ogólny odbiór gry. Obiekty świecą się, jak psu jajca i nie da się niestety tego wyłączyć. Po pewnym czasie przyzwyczaiłem się do świecących obiektów, ale ciągle uważam, że jest to dziwny zabieg. Szczególnie gdy gra pozwala rzucać praktycznie wszystkim.

W otwartych pomieszczeniach telekineza sprawuje się świetnie. Tego samego nie mogę powiedzieć o małych pokojach, gdzie naprawdę trzeba uważać, aby nie zawadzić o jakiś element otoczenia i nie rzucić sobie pod nogi granatem, który chcieliśmy odrzucić przeciwnikowi.

Podczas premiery gry sporo recenzentów narzekało na ich zdaniem niesprawiedliwie rozłożone punkty kontrolne. Nie wiem, jakie doświadczenie z grami posiadali ci recenzenci, ale według mnie ich rozmieszczenie nie jest żadnym problemem. Ani przez moment nie czułem, żeby twórcy starali się utrudnić mi życie. Nie mamy tutaj do czynienia z typowymi Soulsami, gdzie często ciężko jest dotrzeć do kolejnego ogniska. Odpowiednio „dopakowana” postać sprawiła, że przez grę przebiegłem bez większych problemów.

Jedynym elementem, który mnie kilka razy zdenerwował, było częste pojawianie się przeciwników za moimi plecami. Jeśli nie lubicie tego typu akcji, to w Control jest ich sporo. Miejcie więc się na baczności.

Niewątpliwie najlepszą częścią gry są szalone wydarzenia, mające miejsce w „Najstarszym domu”. Budynek często zmienia swój kształt, a chodzenie po suficie to tutaj norma. Przy końcu gry traficie na rewelacyjnie pokręconą sekwencję, pokazującą kunszt Remedy. Szkoda tylko, że tego typu mocno zapadających w pamięć momentów jest jak na lekarstwo.

Graficznie Control nawet na PS4 Pro nie powoduje opadu szczęki. Jest dobrze, chociaż wydaję mi się, że na zapowiedziach wszystko wyglądało trochę lepiej. Nie oczekujcie gry, wyglądającej jak God of War, czy najlepsze produkcje klasy AAA. Pod względem technicznym gra przez większość czasu działała płynnie. Jedyne widoczne spadki animacji zauważyłem po wyłączeniu mapki. Dziwna przypadłość, która nie wpłynęła negatywnie na odbiór produkcji (podczas walki wszystko działa tak, jak należy).

Control_20191117222040

Control momentami ociera się o grę genialną. Jednak miałka historia i postacie pozbawione charyzmy sprawiają, że nie będzie ona klasykiem na miarę Maksa Payne’a. W ostatecznym rozrachunku to po prostu bardzo przyjemna gra „na raz”. Niewątpliwy, krok naprzód względem Quantum Break, ale niestety tylko tyle. Dajcie jej jednak szansę, zwłaszcza gdy lubicie nietuzinkowe produkcje.

Plusy

  • Ciekawe moce i bronie;
  • Bardzo przyjemna rozgrywka;
  • Klimat

Minusy

  • Miałka historia;
  • Większości postaci brakuje charyzmy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s