Recenzje

Death Stranding (PS4) – recenzja gry

Najnowsze dzieło Hideo Kojimy pierwszy raz zostało pokazane w 2016 roku. Rozpaliło wtedy nadzieje i wyobraźnię graczy z całego świata. Norman Reedus w roli głównej, ciężka i niepokojąca atmosfera, dziwne połączenie czarną pępowiną z dzieckiem i usłana martwymi zwierzętami plaża. Wszystko to wyglądało wyjątkowo tajemniczo. Wraz z ujawnianiem kolejnych trailerów i co za tym idzie – obsady, oczekiwania względem gry zaczęły rosnąć z niewyobrażalną prędkością. Jesteśmy niecały miesiąc po premierze dzieła Hideo Kojimy i wreszcie można coś o grze napisać.

DEATH STRANDING™_20191118151328.jpg

Symulator DHL„, „Mistrzostwo!„, „Kojima znów przesadził„, „Gra generacji„. Skrajne opinie wygłaszane z każdej strony targają grą od kiedy pojawiły się pierwsze opinie recenzentów. Ci grą się raczej zachwycają. Z drugiej strony stoją gracze, którzy ochoczo starają się wytykać grze każde, nawet najmniejsze potknięcie. Kto w tym sporze ma więcej racji?

Tytułowe „wdarcie śmierci„, to wydarzenie rozpoczynające pewnego rodzaju apokalipsę. Akcja rozgrywa się na terenie byłych Stanów Zjednoczonych Ameryki, gdzie w wyniku katastrofy ludzkość została zdziesiątkowana. Część ocalałych zaczęła tworzyć skupiska miejskie, inni zaś wybrali życie w odosobnieniu i pozamykali się po rozsianych na pustkowiach schronach. Największym problemem próbującego odbudować się społeczeństwa okazał się brak łączności i komunikacji między ocalałymi, a także utrudnione dostawy środków niezbędnych do życia. Wszystko przez opady deszczu (temporal), podczas którego pojawiają się Wynurzeni, gdzie kontakt z nimi kończy się natychmiastową śmiercią. W tym o to świecie do akcji wkracza Sam Porter Bridges. Główny bohater jest jednym z kurierów. Pełniąc ten zawód, który z jednej strony jest jednym z najważniejszych, ale z drugiej – obarczony gigantycznym ryzykiem. Splot okoliczności doprowadza do tego, że na naszych barkach spocznie najodpowiedzialniejsze z dotychczasowych zleceń. Odbudowa sieci chiralnej, co ma doprowadzić do połączenia i odbudowania społeczeństwa. Naturalnie jest to ledwie zalążek misternie tkanej sieci intryg i tajemnic, których zgłębianie ma nas przybliżyć do rozwiązania jednej z największych zagadek w dziejach gatunku ludzkiego.

W Death Stranding, z racji zawodu protagonisty, większość naszych misji opiera się na przemierzaniu wyludnionych terenów i dostarczaniu powierzonych nam przesyłek. Już same założenia rozgrywki są wyjątkowo ryzykowne w segmencie gier AAA. Gdzie tutaj miejsce na ogrom wybuchów, wymianę ognia i dziurawienie hord przeciwników ołowiem? Hideo Kojima postanowił wystawić na próbę naszą cierpliwość i opanowanie, odstawiając na bok sprawność manualną. Każda z misji wymaga od nas odpowiedniego rozplanowania i doboru paczek. Wszystko to, co musimy dostarczyć, ma swój realny rozmiar i wagę, co ma ogromny wpływ na dostarczanie przesyłek. Musimy więc nie tylko znaleźć odpowiednią trasę, ale i z sensem ułożyć ładunki, a w trakcie samej dostawy zadbać o utrzymanie balansu obładowanego niczym muł bohatera. Sam wielokrotnie jest przeładowany bagażem, a tereny, po których się poruszamy, naszpikowane są przeszkodami w postaci ogromnych (i nierzadko śliskich) głazów. Przemierzając pustkowia, operujemy więc przyciskami L2 i R2 starając utrzymać się równowagę. Na szczęście wraz z postępami w grze i rozwojem bohatera otrzymujemy m.in. egzoszkielet, specjalne rękawice czy pojazdy, które mają nam ułatwić nieco zabawę w kuriera.

Death Stranding od samego początku tworzone było z myślą o samotnej eksploracji, odstawiając na bok wymianę ognia. Nie znaczy to jednak, że w grze nie natrafimy na przeciwników. Im dalej będziemy w grze, tym częściej na naszej drodze stanie tajemnicza grupa nazywana tutaj MUŁ-ami. Radzić możemy sobie z nimi dwojako – salwując się ucieczką, lub stawiając na konfrontację, w której pomóc ma nam broń palna, rozbudowana wraz z upływem czasu.  Celem MUŁ-ów jest zeskanowanie i przejęcie ładunku, a by swój cel osiągnąć, wykorzystają każdą sposobność, łącząc się w grupy. Poza MUŁ-ami będziemy się ścierać z większymi bossami, którzy, niestety, nie zachwycają i są jednym z najsłabszych elementów Death Stranding. Potyczki z nimi co prawda zachwycają widokami, ale sposoby na pokonanie zostały maksymalnie uproszczone i jeśli w głowie mamy fenomenalne potyczki z bossami w serii Metal Gear, to będziemy mocno zawiedzeni.

Death Stranding działa na silniku Decima stworzonym przez Guerrilla Games na potrzeby aktualnej generacji konsol (pierwszą grą korzystającą z niego był Killzone: Shadow Fall, później Horizon Zero Dawn). Wizualnie mamy więc do czynienia z absolutnym majstersztykiem. Postapokaliptyczna Ameryka zapiera dech w piersiach, ocierając się w wielu miejscach o fotorealizm. Fenomenalnie wyglądające warunki atmosferyczne wnoszą grę Kojimy na zupełnie nowy poziom. Padający deszcz czy prószący śnieg aż proszą się o tryb fotograficzny, którego niestety w grze na ten moment nie uświadczymy. Za świetnymi krajobrazami idą także fenomenalnie wyglądające modele postaci, którym twarzy udzieliła śmietanka Hollywood. Norman Reedus, Mads Mikkelsen, Lea Seydoux to tylko część zawodowych aktorów, którzy pojawiają się w grze. Kojima zatrudnił także gwiazdy growego świata, na których czele stoi Troy Baker. Cała ekipa wywiązała się z powierzonych im zadań nad wyraz dobrze, świetnie prezentując przygotowane dla nich role. Osobiste dramaty, historie ich życia związane są ze wdarciem, przez co całość nabiera dodatkowych smaczków. Death Stranding co prawda oferuje polską lokalizację, ale osobiście polecam granie z angielskimi głosami i polskimi napisami, by jak najmniej odbierać sobie kunsztu przelanego na grę przez Kojimę. Tłumaczenie jest dobre, jednak przy nim ucieka nam wiele smaczków i gry słów, którą operują napisani przez Kojimę bohaterowie.

Spory nacisk w Death Stranding położono także na integrację funkcji sieciowych do rozgrywki singlowej. Kojima zamiast implementacji standardowego trybu kooperacji postawił na interesujący sposób odbudowy Stanów Zjednoczonych. Wytwarzamy z pomocą tzw. assemblerów różne obiekty w świecie gry, z których później mogą korzystać (oraz je oceniać) inni gracze. Mosty, stacje ładowania pojazdów, schronienia czy autostrady znacząco usprawniają poruszanie się po świecie gry. W trudno dostępnych miejscach często pojawiają się drabiny lub liny innych graczy, dzięki którym możemy pokonać strome zbocza bez większych problemów. Dzięki temu, mimo braku bezpośredniego kontaktu z innymi graczami, czujemy budowaną więź z rozsianymi po całym świecie osobami. Daje nam to także poczucie bezpośredniej odbudowy tego, co zostało stracone.

DEATH STRANDING™_20191118145908.jpg

Nie ma co ukrywać, że przy tak niszowej rozgrywce i skomplikowanej, wielowarstwowej, często metaforycznej fabule, Death Stranding raczej nie trafi w gust masowego odbiorcy. W misjach, w których transportujemy ładunki, decyduje nie szybkość reakcji czy ilość zabitych wrogów, a cierpliwość, spokój i opanowanie. O niepowodzeniu zadecydować  może potknięcie się o kamień, co sprawi, że nie dla każdego Death Stranding będzie lekkostrawne. Posługując się analogią muzyczną, mamy do czynienia z progresywnym rockiem, a często wręcz z eksperymentalnym jazzem. Jedni zasłuchają się i chłonąć będą efemeryczną atmosferę, inni zaś po prostu wyłączą konsolę.

Nie wiem do końca jak nazwać to, co stworzył Kojima. Na pewno nie próbowałbym wpasować tego w znane nam dotychczas ramy gatunkowe.  Bliżej temu do eseju filozoficznego aniżeli do gry. Eseju egzystencjalnego o sensie życia, przemijaniu i śmierci. Sama rozgrywka jest tylko pretekstem do przekazania nam tego, co chciał powiedzieć twórca. Gra raczej stawia pytania, na które być może znajdziemy swoje własne odpowiedzi. Kojima mógłby równie dobrze napisać książkę, ale wybrał konwencję gry wideo, przecierając tym samym nieodkryte jeszcze przez innych szlaki. W pełni zrozumiałe zatem będą zarówno zachwyty, jak i ostry ogień krytyki. I każdy będzie miał swoją rację.

Plusy

  • Nowatorskie podejście do tworzonej produkcji
  • Fabuła poruszająca wiele poważnych kwestii
  • Pomysłowe rozwiązania społecznego modelu online
  • Oprawa wizualna

Minusy

  • Walki z bossami

autor: MACIU$MAN

 

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s