Recenzje

AI: The Somnium Files (PS4) – recenzja gry

Kotaro Uchikoshi, to nieco kontrowersyjny twórca, odpowiedzialny za stworzenie, chociażby serii Zero Escape.  Jego ostatnie dwie gry – Punchline i Zero Time Dilemma podzieliły fanów na dwa wrogie sobie obozy. Po jakiej stronie barykady byśmy nie stali, ciężko nie przyznać, że prezentowały one niższy poziom niż poprzednie produkcje szalonego Japończyka. Z ogromną ulgą śpieszę donieść, że stary, dobry Uchikoshi powrócił i dostarczył nam swą najlepszą produkcję od czasów świetnego Virtue’s Last Reward.

Rok 2019 przyniósł nam dwie gry o (na pierwszy rzut oka) podobnej fabule. Judgment i AI: The Somnium Files. Poruszają one tematykę mordercy lubiącego wyciągać gałki oczne swoim ofiarom. Na całe szczęście jest to wyłącznie pozorne podobieństwo dwóch tak różnych gatunkowo gier. Ciężko jednak nie odnieść wrażenia, że w tym roku oczy są wyjątkowo fascynującym tematem dla niektórych twórców z Japonii.

AI_ THE SOMNIUM FILES_20191206033315.jpg

Kaname Date to specjalny agent sekretnego wydziału tokijskiej policji, który 6 lat temu w dziwnych okolicznościach stracił oko i pamięć. Dzięki rozwojowi technologii przyszłości dostaje on do dyspozycji specjalną protezę oka, która nie tylko może z nim rozmawiać i analizować poszczególne dowody, ale także posłuży mu jako lornetka czy noktowizor. Jak by tego było mało, nasz bohater przy pomocy specjalnej maszyny może wchodzić do snów innych ludzi. Jest to ściśle tajna technologia, która pozwala na wyciągnięcie prawdy nawet z najbardziej opornych przestępców.

Po co to wszystko? Powrót mordercy wydłubującego oczy sprawia, że nasz bohater musi rozwikłać nie tylko sprawę dziwnych morderstw, ale także swojej przeszłości.

Czym więc jest AI: The Somnium Files? Tłumacząc jak najprościej się da, to gra przygodowa, w której szukamy poszlak i niczym w grze Visual Novel, prowadzimy wiele rozmów. Sporadycznie pojawiają się też szalone sekwencje Quick Time Event, które działają świetnie i w żaden sposób nie psują odbioru gry. Jeśli miałbym do czegoś porównać ten tytuł, to nazwałbym go miksem serii Ace Attorney z filmem Paprika, do których dodano elementy anime Evangelion. A wszystko to uzupełnione drobnymi mechanikami z poprzednich gier Kotaro Uchikoshiego. Jeśli lubicie którąś z tych produkcji, to najnowsza gra Spike Chunsoft może wam przypaść do gustu.

Główną zaletą gry jest sposób, w jaki skonstruowana została fabuła. Często myślimy, że poznaliśmy tożsamość mordercy lub motywację podejrzanych, aby po chwili dowiedzieć się, że byliśmy w błędzie. Niczym w poprzednich grach Uchikoshiego, tak i tutaj używamy opcji Flowchart, która pozwala nam na swobodne przemieszczanie się pomiędzy liniami fabularnymi. Opcja jest zdecydowanie bardziej przejrzysta niż w Zero Time Dillema, dzięki czemu z łatwością odnajdziemy moment, do którego chcemy się przenieść. Do odkrycia czeka mnóstwo sekretów i zakończeń i by poznać to najlepsze, potrzeba około 24 godzin gry (czyli podobnie jak w poprzednich produkcjach tego twórcy).

Dużym plusem jest także opcja przewijania każdego przerywnika filmowego. Gra szanuje czas gracza i nawet jeśli jakaś scena się powtarza, to możemy ją bardzo łatwo przewinąć. Wspominam o tym, bo jest to bolączka wielu gier Visual Novel, w których nie da się przewijać tekstu lub można to robić tylko w wybranych momentach. I na całe szczęście można przewinąć także piosenkę, którą jedna z bohaterek śpiewa kilkukrotnie podczas gry. To jedyny, mocno irytujący i do tego okropnie infantylny element gry.

AI_ THE SOMNIUM FILES_20191211002236.jpg

Kolejną rzeczą wartą uwagi, jest to, jak zostały napisane postacie. Główny bohater często przeszukuje miejsca zbrodni w towarzystwie kompanów, a dialogi prowadzone z nimi, dodają grze mnóstwo uroku. Produkcja pełna jest głupkowatych momentów i seksistowskich żartów, dzięki czemu elementy komediowe świetnie przeplatają się z tymi poważnymi. Najnowszej produkcji Spike Chunsoft momentami bliżej serii Ace Attorney niż poprzednim grom z serii Zero Escape. Nie zmienia to jednak faktu, że i na thriller znalazło się tutaj miejsce.

Ciekawym elementem jest to jak, twórcy wpletli tutaj tematykę zmór naszych czasów, takich jak Twitter, influenserów z YouTube’a, czy nader popularne wśród dzieci gry. Twórcy nagminnie naśmiewają się z nich, a także wielu innych głupot naszego społeczeństwa, które w niedalekiej przyszłości stały się jeszcze bardziej niedorzeczne.

Znane z poprzednich gier Uchikoshiego zagadki odeszły w niepamięć, a AI: The Somnium Files daje nam ciekawą mechanikę wchodzenia w sny innych osób. Opiera się ona na eksplorowaniu i odgrywaniu w nich wydarzeń, które chce przed nami ukryć podejrzany. Wszystko to poprzez interakcję z różnymi elementami znajdującymi się w jego śnie. Nie wszystkie wybory są oczywiste, dlatego popełnicie tutaj mnóstwo błędów, które doprowadzą do śmiesznych wymian zdań pomiędzy głównym bohaterem i jego kompanem SI. Na rozszyfrowanie każdego snu mamy tylko 6 minut, a każda wykonana czynność kosztuje nas cenne sekundy, dodając uczucie lekkiego stresu podczas poszukiwań. Dzięki świetnemu systemowi punktów kontrolnych nigdy nie poczułem frustracji spowodowanej powtarzaniem tych samych sekwencji. Cała mechanika dzięki połączeniu makabrycznych scen mordu ze zwariowanym humorem sprawia sporo frajdy.

Graficznie produkcja prezentuje się dobrze, a lokacje dzięki temu, że sporo akcji toczy się podczas snów, ciągle nas czymś zaskakują. Na pochwałę zasługują także modele postaci wykonane przez Yusuke Kozaki, czyli twórcę postaci z serii gier No More Heroes. Specyficzny styl cel-shading świetnie sprawdza się w tej szalonej opowieści i powinien zadowolić każdego fana japońszczyzny.

AI_ THE SOMNIUM FILES_20191206171940.jpg

Oprawa dźwiękowa trzyma stały, wysoki poziom. Muzyka podczas zwiedzania lokacji przypomina często świetne kawałki z serii Ace Attorney. W momencie, gdy akcja nabiera rozpędu, gra serwuje nam bardziej rockowe i elektroniczne brzmienia. Sporo utworów zapada mocno w pamięć i ścieżka dźwiękowa jest niewątpliwie, kolejną mocną stroną tego tytułu.

Gra posiada pełny, angielski dubbing i, co nie zawsze jest oczywiste, posiada wszystkie kwestie mówione. W większości przypadków głosy wypadają świetnie. Jedynym problemem była tylko wymieniona wcześniej piosenka jednej z bohaterek, której do dziś nie jestem w stanie przetrawić w sobie.

AI: The Somnium Files to świetna gra, od której ciężko się oderwać. Przygodę chłonie się niczym świetny film anime, w którym z każdą chwilą przybywa więcej pytań niż odpowiedzi. Pomimo zagmatwanej fabuły, finał produkcji jest wyjątkowo satysfakcjonujący. Świetnie wyjaśnia większość pytań, a to, czego nie zdradza, pozostaje w sferze domysłów gracza. Jeśli lubicie gry z serii Ace Attorney, Zero Escape czy ogólnie gry Visual Novel, to jest to dla was pozycja obowiązkowa. Reszta graczy nieprzyzwyczajonych do tego typu produkcji, może mieć jednak problem ze specyficznym, typowo japońskim klimatem, jaki emanuje z AI: The Somnium Files.

Plusy:

  • Klimat
  • Świetna, trzymająca w napięciu historia
  • Postacie
  • Specyficzny humor
  • Opcja przewijania praktycznie wszystkich dialogów/filmików

Minusy

  • Piosenka Iris, przy której z zażenowania zgrzytają zęby

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s